sobota, 5 listopada 2016

GłośnA Była krEw na poLu

Historia Abla jest krótka, szczególna i bardzo smutna. Krótka, bo mieści się w jednym rozdziale Księgi Rodzaju. Szczególna, bo jego imię, postać i historia przywołana jest jeszcze niejeden raz na kartach Biblii. Smutna, bo został zabity przez własnego brata. 
Żadne jego słowo nie zostało nam przekazane. Wiemy, że był pasterzem i że był hojny względem Boga. W przeciwieństwie do swojego brata, ofiarował Bogu pierwociny z tego, co wyhodował. Dawał Bogu to, co pierwsze, choć on sam traktowany jest jako drugi. 
Faktycznie - był drugim synem Adama i Ewy. Jednak po jego narodzinach nie ma żadnej wzmianki o tym, żeby rodzice jakoś zareagowali. Kiedy urodził się Kain, Ewa powiedziała: "otrzymałam mężczyznę od Pana" (Rdz 4, 1). W drugim wersecie rodzi się drugi syn, a reakcji żadnej. Nawet jego imię znaczy: „marność”, „kruchość”, „wątłość”, „znikomość”, „pozór”. Może właśnie tak traktowali go rodzice? Jako marne dziecko, kruche... takie, jakby go w ogóle nie było. 
Tym bardziej zadziwiająca jest hojność i sprawiedliwość Abla, który Bogu oddaje to, co pierwsze. Co więcej, ta ofiara zostaje przyjęta przez Boga. To znaczy, że Bóg drugiego Abla docenia. Dla Boga Abel nie jest drugi, ale pierwszy. Ten słabszy, kruchy, wątły chłopak jest w oczach Boga ważny. 
Może to wątłość i kruchość Abla sprawiła, że nie zdołał się obronić przed bratem? Nie wiemy. Dowiadujemy się jednak, że głośno zaczęła wołać jego krew (Rdz 4, 10). Ten krzyk usłyszał Pan Bóg, który wymierzył sprawiedliwość zabójcy i zarazem okazał mu miłosierdzie (o czym napisałem w poprzednim rozważaniu). Można po całej sytuacji bratobójstwa dojść jednak do wniosku, że ten krzyk nie został wysłuchany, ponieważ Kain został oszczędzony. Krzyk krwi Abla domagał się sprawiedliwości. Sprawiedliwości za popełnione zło. Sprawiedliwości w myśl ówcześnie panujących wtedy zasad: oko za oko. To był niedoskonały krzyk, choć uznamy go raczej za uzasadniony. 
Historia kończy się smutno, bo nie ma natychmiastowego rozwiązania. Okazuje się jednak, że krzyk Abla był potrzebny w historii zbawienia. Chociaż niedoskonały, był potrzebny. Zapowiadał on inną krew, która też niesprawiedliwie została przelana. Zapowiadał on inną krew, która zawołała do Boga, ale już w zupełnie inny sposób. 
W Liście do Hebrajczyków czytamy: "Przystąpiliście (...) do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla" (Hbr 12, 24). Krew Abla zapowiadała krew Jezusa, który na krzyżu wyglądał marnie; którego uznano za kruchego, wątłego, znikomego... nic nie znaczącego. Bóg jednak usłyszał wołanie krwi Jezusa, ponieważ ono było doskonałe. Było to bowiem wołanie nie o sprawiedliwość - bo nikt z nas by już nie żył i nie powstało by to rozważanie - ale o miłosierdzie. Jezusa zabiły nasze grzechy. Moje i twoje również. On tymczasem zawołał do swojego Ojca o miłosierdzie dla nas i całego świata. Ofiarował Bogu, tak jak Abel, to, co miał najbardziej pierwsze, to znaczy swoje życie. Ta ofiara, jak ofiara Abla została przyjęta. 
Głośna była krew na polu. Głośniejsza jednak była krew na krzyżu. Była i jest ta Krew doskonalsza, mocniejsza, skuteczniejsza. Krew Jezusa przynosi nam aż do teraz ratunek i wolność od niewoli grzechu. Dzięki niej Abel jest już z pewnością pośród zbawionych i czeka tam na każdego z nas... jego historia jest krótka, szczególna i bardzo smutna. Stała się jednak zapowiedzią Mesjasza, który ma moc przemienić historię każdego z nas.