piątek, 10 czerwca 2016

A dam ci szansę...

Po tym, co się stało w raju, Pan Bóg musiał wyciągnąć konsekwencje. Człowiek nie posłuchał Jego zaleceń. Adam usłyszał: "Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść - przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!" (Rdz 3, 17-19). 

Takie słowa chciałoby się ominąć szerokim łukiem. Wolimy nie mieć do czynienia z konsekwencjami naszych wyborów. Niemniej jednak pierwsze, co przebija z tych słów, to szansa, jaką Bóg daje człowiekowi. To jest dobra nowina! Tą dobrą nowiną jest to, że człowiek po grzechu pierworodnym może żyć dalej! Co prawda, stał się śmiertelnikiem, ale nie został zgładzony. Co prawda, z trudem będzie szukać pożywienia, ale to nie znaczy, że umrze z głodu.

Zmierzyć się z konsekwencjami swojego grzesznego postępowania jest oznaką wielkiej dojrzałości. Kiedy patrzę nieraz na różnorakie sytuacje ludzkie i na swoje życie, to widzę, że do takiej postawy można dojść tylko wtedy, gdy w wolności tak zdecydujesz. To nie przychodzi samoczynnie. Potrzeba do tego wielkiej odwagi. Bywały momenty, że brakowało mi jej. Dopóki nie miałem odwagi zmierzyć się z konsekwencjami, wpadałem w iluzję życia. Udawanie, że nic się nie stało, nigdy nie rozwiązało sprawy. Wręcz przeciwnie - pogarszało ją i strasznie frustrowało.

Potem przyszedł w moim życiu taki etap, że poszedłem w drugą skrajność. Widziałem konsekwencje swoich działań, ale przesadzałem w ich interpretacji. Nawiązując do fragmentu, który dzisiaj przypada. Bóg mówił: "w pocie czoła będziesz musiał zdobywać pożywienie", a ja myślałem: "umrę z głodu i Bóg mnie na to skazuje". Wpędzałem się w poczucie winy, które mnie kompletnie niszczyło i nazywałem to jeszcze pobożnie "żalem za grzechy". Pan Bóg jednak upomniał się o to i pokazał, że zupełnie nie o to mu chodzi w konfrontacji z moim grzechem.

Teraz natomiast widzę skutki swojego postępowania. Wiem, że nie wszystko od razu idzie naprawić i wyprostować. Doświadczam jednak zarazem, że po moich błędach Bóg nie pozostawia mnie nagim. Tak samo, jak Adamowi, tak i mnie sporządza odzienie i okrywa moją nagość (por. Rdz 3, 21). Oczywiście muszę opuścić rajskie tereny, ale to nie oznacza, że cały świat się zawalił. Bóg daje mi szansę. On tak łatwo nie rezygnuje z uratowania mnie. Jaki jest na to dowód? Taki, że Księga Rodzaju nie jest ostatnią księgą Bożego Objawienia! Bóg ze mnie nie rezygnuje! Wiem, że jest i będzie ciężej, ale to nie oznacza, że mam przekreślone szanse na zbawienie. 

Moje odkrycie, które ofiarował mi Pan Bóg przez dobrych ludzi, zmieniło moje spojrzenie na innych. Staram się odtąd nikomu nie odbierać szansy. Nie chcę zostawiać ludzi nagimi z ich problemami. Wiem, że nie zawsze potrafię im pomóc, ale jestem również przekonany, że Bóg ma swoje rozwiązania, które prędzej czy później pokaże i wprowadzi w życie tych ludzi. Moja nadzieja sięga teraz tak daleko, że nawet to, że prochem jestem i w proch się obrócę, nie przeraża tak, jak wcześniej. Skoro bowiem Bóg raz ulepił z prochu człowieka, czemu nie miałby zrobić tego ponownie w dniu zmartwychwstania? A Jezus zapowiedział, że tak właśnie się stanie przez swoje zmartwychwstanie. 

Ziemia po grzechu pierwszych ludzi stała się przeklęta, ale człowiek nie został przez Boga przeklęty! Dał nam szansę... daje nam szanse... i nie przestanie dawać! Boże, jaki Ty jesteś dobry dla mnie...

środa, 1 czerwca 2016

A dam sobie spokój...

Kiedy czytam drugi opis stworzenia, to widzę wyraźnie, jak Bóg dowartościował Adama. W tym opisie stworzył go jako pierwszego człowieka. Umieścił go w ogrodzie i powierzył Eden jego odpowiedzialności. Adamowi dał wyraźne wskazania, co do wszystkich drzew ogrodu i tego jednego, z którego nie wolno jeść. Wszelkie zasady życia Adam miał podane "na tacy". Wiedział, co wolno, a czego nie.

Potem Pan Bóg zatroszczył się o to, by Adam nie był samotny. Tym razem jego opiece i odpowiedzialności powierzył kobietę. Jak czytamy w pewnym żydowskim midraszu, stworzył ją z jego boku "aby była mu równą, spod jego ramienia, aby ją chronił, i blisko jego serca, aby była przez niego kochaną".

Wszystko było pięknie do momentu kuszenia. Dla mnie, mężczyzny, pisanie o tym jest ważne, bo to prawda też o mnie. Tak często, chociażby tylko w żartach, ale jednak mówi się, że to wszystko przez kobiety (z szacunkiem dla całej płci pięknej). No bo przecież Ewa zaczęła dyskutować z wężem, no bo to ona zerwała owoc itd. itd.

Jednak Adam też nie jest bez winy w tym wszystkim. Gdy czytamy moment kuszenia, to dowiadujemy się, że Ewa zjadła owoc i podała mężczyźnie "który był z nią" (Rdz 3,6). Cały czas tam był, słuchał całej rozmowy na pokuszenie... i nic nie zrobił! Adam dał sobie spokój z znanymi sobie zasadami. Przecież to on wszystko usłyszał od Boga, jak ma żyć i na co uważać. Wszystkie drzewa w ogrodzie były do ich dyspozycji, a tylko to jedno było zakazane - wiedział o tym. I co? Nic! Nic nie zrobił!

Wiemy, że potrafimy nic nie robić; że jako mężczyźni potrafimy myśleć o niczym... i to nie jest od razu złe. Nieraz mężczyzna tego potrzebuje. Więcej! Każdy człowiek potrzebuje takiego momentu, gdzie nie biegnie za czymś i nie myśli o czymś. Każdy potrzebuje zatrzymania. Niemniej jednak trzeba z tym uważać. Nie można dać sobie spokoju z pewnymi sprawami, które wymagają interwencji. Nie można zachować się jak Adam, kiedy sprawa wymaga interwencji.

Ta sytuacja z kuszeniem, która nie jest zbyt chlubną kartą z biografii Adama, przekazuje nam ważne przesłanie: Uważaj, abyś nie stał się obojętny! I to przesłanie dotyczy wszystkich - zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Spotykam ludzi i sam nieraz ulegam takiej mrzonce: "przecież nic złego nie robię!". Może to i prawda, ale może też nie robisz nic dobrego? Może w ogóle nic nie robisz - tak jak Adam w Rdz 3, kiedy pozwolił na kuszenie Ewy. Z ostatniej księgi Pisma Świętego słyszymy przestrogę: "Znam twoje czyny , że ani zimny , ani gorący nie jesteś . Obyś był zimny albo gorący ! A tak , skoro jesteś letni i ani gorący , ani zimny , chcę cię wyrzucić z mych ust" (Ap 3, 15-16). Nie bądź letni i obojętny! Tym nie rozwiążesz problemów twojego życia! Na pewno są sprawy, które wymagają twojej interwencji, konkretnego działania. Święty Paweł mówi: "Bóg jest sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą" (Flp 2, 13).

Czy chcesz, aby teraz na nową wyrwał cię z letniości i obojętności?