wtorek, 29 grudnia 2015

Czynności Boga (cz. 2) - mówić

Kolejna czynność Boga podana na początku Biblii to „mówienie”. To jest niezwykłe! Bóg mówi! „Wtedy Bóg rzekł: …” (Rdz 1, 2). Co więcej, żadne słowo Pana Boga nie jest puste. Wręcz przeciwnie, ono ma moc stwórczą! Bóg mówi i powstaje: „Niech się stanie światłość! I stała się światłość” (Rdz 1, 3). Nie tylko niebo i ziemia powstały na Jego słowo. Nie tylko lądy, morza, rośliny i zwierzęta, ale także każdy z nas! Nawet autor Księgi Rodzaju pokazuje nam tutaj pewne zniecierpliwienie Pana Boga: „wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka…” (Rdz 1, 26) Tak jakby nie mógł się doczekać, aż wypowie te słowa. Tak jakby tylko i wyłącznie na to czekał.
Pamiętam bardzo dobrze momenty narodzin każdego z moich bratanków i siostrzeńców. Za każdym razem dzwoniła moja mama i mówiła mi o tym z ogromną radością. Słyszałem za każdym razem zniecierpliwiony głos mojej mamy, która po raz kolejny stawała się babcią. Kiedy rodzi się w nas lub wokół nas coś pięknego i dobrego, to od razu chcemy się tym podzielić, powiedzieć o tym drugiemu. Bóg w ten właśnie sposób też chciał się wypowiedzieć. W Jego sercu zrodziła się piękna myśl, aby jedno z Jego stworzeń było podobne do Niego; by było na Jego obraz (por. Rdz 1, 26). Każdy z nas jest najlepszym pomysłem Pana Boga, który zrodził się w Jego sercu i który wypowiedział na głos.
Bóg stwarzając nas nie powiedział jednak ostatniego słowa. Ostatnie z Jego słów jest piękniejsze. Jest ostatnie, a zarazem pierwsze. Wiedział, że jeszcze to jedno słowo musi wypowiedzieć, aby zwieńczyć to, co rozpoczął stwarzając świat i człowieka. To Słowo było na początku u Boga i to Słowo było Bogiem. Gdyby nie to Słowo nic by nie powstało, bo wszystko przez Nie się stało (por. J 1). To Słowo do pewnego momentu było jakby nie wypowiedziane w pełni. Ale ten czas w końcu nadszedł i Słowo stało się ciałem. To Słowo ma ciało, a przede wszystkim ma konkretne imię – to Jezus Chrystus! Odwieczne Słowo Ojca wypowiedziane na głos dla naszego zbawienia. W Jego życiu Bóg opowiedział nam o sobie samym. „Nasz Bóg przybył i nie milczy” – modlimy się w Psalmie (Ps 50, 3). Życie Jezusa Chrystusa jest tego namacalnym dowodem. Bóg w Nim ostatecznie i najpełniej do nas przemówił. To jednak nie wszystko! Jezus Chrystus odtąd „podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi” (Hbr 1, 3). Jesteśmy zależni od Słowa, którym jest Jezus Chrystus. Gdyby zamilkł choć na chwilę, nie było by dla nas żadnej nadziei. Żadne inne słowo, choćby najpiękniejsze, nie zastąpi jedynego Słowa!
Czy zrodziło się w tobie już pragnienie, aby usłyszeć Słowo? „Na ziemię zsyła swoje orędzie , mknie chyżo Jego słowo” (Ps 147, 15) i nie wróci bezowocne, póki nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (por. Iz 55, 11). Całe twoje życie Bóg Ojciec próbuje się przebić ze swoim Słowem. To naprawdę pocieszające! To jest Dobra Nowina!
O tym, że Bóg przemawia do serca skutecznie, przekonałem się osobiście i to całkiem niedawno. Byłem na rekolekcjach, podczas których zostałem zachęcony, aby wprost poprosić Ducha Świętego, aby do mnie przemówił. Nie za pomocą brewiarza, modlitwy, a nawet Pisma Świętego. Tak po prostu – aby przemówił do mojego serca bezpośrednio. Mieliśmy ponad pół godziny na to, aby w milczeniu oczekiwać na to, co Bóg będzie chciał nam powiedzieć. Siedziałem w swoim pokoju i po ok. 20 minutach ciszy usłyszałem wyraźnie w sercu: „Jesteś chciany!” W tym samym momencie zobaczyłem obraz: moich rodziców trzymających mnie na rękach do chrztu. Po ludzku nic nowego się nie dowiedziałem, ale wyraźnie doświadczyłem innej jakości przekazu. To dotarło wprost do mojego serca! Ja już nie tylko o tym wiedziałem, ja to w końcu przeżyłem – JESTEM CHCIANY! Chciany przez moich rodziców, ale jeszcze bardziej chciany przez Pana Boga!
Wierzę głęboko, że i do twojego serca Bóg chce przemówić. Jeśli więc masz w sobie pragnienie, aby usłyszeć Słowo, pomódl się dzisiaj słowami piosenki Mate.o: „Mów do mnie, Panie, chcę słyszeć Cię, przyjąć od Ciebie co masz dla mnie. Nie chcę się chować, lecz w Tobie skryć. W cieniu Twym, Panie, chcę iść”. Potem jednak zamilknij, ponieważ kiedy mówią dwie osoby naraz, to nikt nikogo nie zrozumie. Ty milcz, a pozwól Bogu przemawiać, tak jak chce przemawiać, a nie jak ty chcesz usłyszeć.

Warto jednak też sięgnąć do dziesięciu słów Ojca i ośmiu słów Jezusa – czyli Dekalogu (Wj 20) i Błogosławieństw (Mt 5). Jak przeżywasz te słowa, przez które Bóg pokazuje styl życia Jego dzieci? Nad każdym z nich się zatrzymaj i skonfrontuj je ze swoim życiem.

sobota, 26 grudnia 2015

Czynności Boga (cz. 1) - stwarzać i czynić


Dziwi mnie myślenie, jakoby Pan Bóg był bezczynny. Wielu ludzi ulega takiemu wrażeniu: „Pan Bóg zrobił swoje i światem się nie interesuje”. Tak jakby ostatni dzień stworzenia – siódmy dzień – stał się wiecznym stylem życia Boga. Jesteśmy dalej w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju. Może zatem, zamiast na całej treści naraz, zajmiemy się samymi czasownikami. Co więcej, czasownikami przypisanymi właśnie Bogu.

Na pierwszy plan wysuwa się słowo „stworzył”. Z czym kojarzy się to słowo? Może z artystą, który tworzy dzieło? Kiedy jednak sięgamy do języków oryginalnych, widzimy znacznie więcej! Po hebrajsku „stworzył” można przetłumaczyć również jako „rodzić”. To daje nieco głębsze znaczenie. Maria Miduch w książce „Biografia Ducha Świętego” trafnie stwierdziła, że inna relacja panuje między artystą a jakimś dziełem (np. obrazem), który stworzył, a inna między rodzicami, których „dziełem” życia jest narodzone dziecko. Każdy z nas czuje subtelną różnicę, jaka tu panuje. Problem, który wskazałem na początku dotyczy właśnie tego – że dla wielu Bóg jest tylko artystą - „malarzem” świata – którego nie łączy z nim żadna relacja. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Bóg jest Rodzicem świata; Rodzicem człowieka! Bóg ma świadomość, że jesteśmy odrębni, tak jak dziecko po urodzenui nie jest już więcej połączone z matką pępowiną. Mimo to jednak relacja pozostaje, ponieważ świat i każdy z nas - wszyscy jesteśmy zrodzeni z Boga. Tylko w skrajnych i dramatycznych przypadkach ludzie porzucają swoje dzieci i nikt nie uważa tego za normalne zachowanie. Naturalne dla nas jest to, że rodzic otacza dziecko czynną opieką. Czemu zatem myślimy, że Bóg jest bierny? Po co zatem by nas rodził?

Innym słowem przypisanym Bogu, podobnym do tego pierwszego, jest „czynić”. Wielokrotnie czytamy, że Bóg coś uczynił (zob. Rdz 1, 7. 16. 25. 26; Rdz 2, 4). Najważniejsze dla nas jest chyba to, że Bóg powiedział: „uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam”! Bóg nie czyni byle jak! Każde Jego dzieło jest doskonałe (por. Pwt 32, 4) i niezawodne (por. Ps 33, 4). Doskonałość i niezawodność odnoszą się nie tylko do świata, ale przede wszystkim do nas samych. Od razu oczywiście może pojawić się w nas wątpliwość, jak to się ma do tego wszystkiego, co widzimy wokół siebie. Jak może być Boże dzieło doskonałe i niezawodne w obliczu tak wielkiego cierpienia i kataklizmów? Problem leży jednak w nas i w tym, co robimy z tą Bożą doskonałością i niezawodnością. Przypomina mi się anegdotka o tym, jak kilku ludzi zamknięto w pustych pomieszczeniach bez okien z dwoma metalowymi kulkami. Poproszono ich, żeby za pomocą tych kul nauczyli się wykonać efektownych, cyrkowych trików. Dwóch pokazało swoje możliwości, ale gdy przyszli do trzeciego powiedział: „jedną kulkę zgubiłem, a druga mi się zepsuła”. Otrzymał doskonałe i niezawodne metalowe kule… tak jest i z nami. Potrafimy zmarnować Bożą doskonałość i niezawodność. Potrafimy z nich źle korzystać, zgubić je i popsuć… dlaczego tak jest? Dlatego, że próbujemy stwarzać i czynić po swojemu! Popatrzcie na Ewangelię, kiedy dokonywały się uzdrowienia, Jezus czasem wydawał ludziom polecenie. Kazał im coś zrobić w ściśle określonej instrukcji, np. dziesięciu trędowatym kazał iść do kapłanów. Oni posłuchali i w drodze zostali oczyszczeni. Człowiekowi z uschłą ręką kazał stanąć na środku synagogi i wyciągnąć tę uschłą rękę. On tak zrobił, mimo że to było bardzo upokarzające, a jego ręka stała się zdrowa. W innym miejscu, w Starym Testamencie, Syryjczyk Naaman wchodzi siedmiokrotnie do Jordanu na polecenie Elizeusza. Dzięki temu zostaje oczyszczony z trądu. Gedeon na polecenie Boga trzystuosobowym oddziałem atakuje znacznie większą armię i wygrywa.

Kiedy robimy to, co Bóg poleci nam robić i tak, jak Bóg poleci nam robić, doskonałość i niezawodność stają się rzeczywistością! Kiedy robimy po swojemu, kończymy jak Adam i Ewa wypędzeni z raju; jak Kain, który musi tułać się bez celu; jak Lot, który zamieszkuje w grzesznym mieście – Sodomie; jak Mojżesz, który musi uciekać z Egiptu po zabójstwie mężczyzny; jak Saul, który stracił panowanie królewskie; jak Samson, pojmany i okaleczony przez Filistynów; jak Piotr, który zdradził trzykrotnie Jezusa. Można by przytoczyć jeszcze wiele innych przykładów. Niektórzy jednak z tych biblijnych bohaterów zobaczyli swój błąd. Zobaczyli, że gdy robią po swojemu, to na wierzch wychodzi ich niedoskonałość, a tym bardziej ich zawodność. Kiedy zaczęli jednak słuchać Boga, tworzyć oraz czynić jak Bóg, działy się wielkie rzeczy. Działy się uzdrowienia, uwolnienia, cuda itd.


Podałem dopiero dwa Boże czasowniki: „stwarzać” i „czynić”. Na razie na tym się zatrzymamy. Warto podjąć refleksję nad tym, jak ja stwarzam i jak ja czynię. Czy czuję jakąś wieź z tym co robię i dla kogo coś robię? A może swoje obowiązki w pracy czy rodzinie robię już tylko mechanicznie i bezemocjonalnie? To dotyczy zarówno podejścia do rzeczy, jak i do ludzi, którzy mnie otaczają. Bóg w narodziny świata wkłada całe serce i tak go stwarza. Tak samo każdą czynność wykonuje z miłością, aby było doskonałe i niezawodne. Od nas pragnie jedynie tego, abyśmy nie robili po swojemu, ale po Bożemu i po Jezusowemu. Słuchając Jego słowa i wykonując Jego polecenia, my również będziemy stwarzać i czynić wielkie, dobre rzeczy. Pochodź z tymi dwoma czasownikami: „stwarzać” i „czynić” i pomyśl, jak one wyglądają w twojej codzienności. 

wtorek, 22 grudnia 2015

Historia Boga

Biblia pełna jest różnorakich bohaterów. Ci wszyscy ludzie, ich historie i przeżycia, niosą ponadczasowe przesłanie. Przesłanie, które dotyczy każdego z nas. Właśnie na tym chciałbym się skupić i odkrywać w życiu każdego napotkanego bohatera coś dla naszego życia.
Chciałem zacząć od Adama – pierwszego człowieka. Ale zorientowałem się, że to nie on jest pierwszym biblijnym bohaterem. Jest nim tak naprawdę Pan Bóg. W Księdze Rodzaju w pierwszym wersecie czytamy: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1, 1). Na początku wszystkiego jest Bóg: na początku świata, na początku mojego życia, na początku każdej mojej działalności. Czy tego chcę, czy nie – On stoi na początku wszystkiego. Może zapytasz: „a na początku tego, co złe?” Ośmielę się powiedzieć: „TAK!” i zaraz wyjaśnię, o co mi chodzi w tej „kontrowersji”. Na początku zawsze jest Bóg i robi to, co najlepsze dla nas. Na początku świata, stwarza wszystko co widzimy dzisiaj. Na początku mojego i twojego życia pozwala nam wydać pierwszy oddech, pozwala na nasze pierwsze uderzenie serca. Na początku każdej naszej działalności pozwala rozwijać to, co w nas najpiękniejsze: nasze talenty, umiejętności, zdolności (On zresztą jest również autorem i początkiem tych wszystkich darów). A co ze złem? Gdzie tutaj Pan Bóg stoi na początku? Po pierwsze nie chodzi o to, że Bóg jest autorem zła. On stoi na początku, jeszcze przed tym złem. Zanim ono się do nas przyczepi, Bóg staje na początku i mówi: „z tego drzewa nie jedz” (por. Rdz 2, 17). Zło nigdy nie będzie pierwsze! Pierwszy zawsze jest Bóg! Na pewno nie raz przed swoim grzechem, sumienie ostrzegało cię: „nie rób tego!” To właśnie znaczy, że na początku zła, kiedy ono się rodzi i zaczyna nabierać kształtów, pojawia się od razu nasz dobry Bóg i mówi: „nie rób tego! Przestań!” Reszta należy do nas. Albo odwołamy się do tego, który naprawdę jest od początku, albo uznamy, że Bóg stoi na drugim miejscu.
Widzę wyraźnie, że Bóg jest pierwszy w Biblii nieprzypadkowo. On musi być pierwszy! Inaczej być nie może. Jeśli Bóg nie jest pierwszy w naszym życiu, jesteśmy zgubieni. Od razu coś lub ktoś wciśnie się w Jego miejsce. Pierwsze miejsce może być zajęte tylko przez jedną osobę. To nasze życiowe „krzesło” jest za ciasne dla dwóch. Jeśli na początku wszystkiego, co jest w naszym życiu, zasiądzie Bóg, to zacznie się piękne dzieło stworzenia. Bezład naszego życia zostanie uporządkowany, a życiowe pustkowie przepełni Boża obecność (por. Rdz 1, 2). Bóg zacznie nad naszym życiem wypowiadać słowa stworzenia. W nasze życie naprawdę wstąpi życie! Tego może dokonać tylko Bóg. Przeczytaj dzisiaj historię stworzenia (Rdz 1 i Rdz 2). To nie tylko opowieść o stworzeniu świata. To opowieść o tym, co się dzieje, gdy w moim i twoim życiu na początku wszystkiego stanie Pan Bóg. Warto dzisiaj na modlitwie powtarzać: „na początku Bóg…” (Rdz 1, 1). Świadomie skróć to zdanie, abyś w sercu przeżył tę pierwszą prawdę historii Boga.