poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Historia Salomona (cz.5)

Na Fanpage'u "Biblijny Kwadrans" kończymy powoli czytanie Księgi Przysłów. W związku z tym i historia Salomona będzie zmierzać ku końcowi. Pochylamy się teraz nad 1 Krl 5. Salomon zaprowadza pokój w swoim królestwie. Autor opisuje rozległe tereny jego panowania oraz mądrość, której nikt nie potrafi mu dorównać.

Salomon zatem podejmuje pierwsze kroki w celu zbudowania świątyni. Takie bowiem jest jego powołanie. Jako syn Dawida miał zbudować świątynię w Jerozolimie dla Boga, któremu oddany jest Naród Wybrany i całe królestwo. Salomon kontaktuje się z niejakim Hiramem - władcą Tyru. Prosi go o materiały pod budowę świątyni. 

Widzę w tych opisanych wydarzeniach ciekawe przesłanie:
1. Każdy z nas pragnie pokoju - nie tylko na świecie, ale przede wszystkim w naszym sercu. Przeżywamy też takie chwile w naszym życiu, kiedy ten pokój jest odczuwalny. Warto takie momenty dobrze wykorzystać i rozbudowywać swoje wnętrze; budować świątynię dla Pana. Nieraz bowiem zdarza nam się zaniedbywać osobisty rozwój duchowy, a potem w chwilach kryzysu nie potrafimy czasami sobie poradzić z trudnościami. Ten czas pokoju warto naprawdę dobrze wykorzystać dla swojego rozwoju. Jak?
2. Szukając swojego osobistego "Hirama". Jego imię oznacza z hebrajskiego: "brat pełen radości". Potrzeba nam zatem przyjaciela, kierownika, pomocnika w naszych planach rozwoju ducha. Podtrzymywanie takich relacji, dzielenie się wiarą poprowadzi budowę naszego wnętrza do przodu. Salomon potrzebował Hirama i bogactw rejonu, w którym panował. My potrzebujemy siebie nawzajem i bogactwa które jest w każdym z nas, aby nasze ciało prawdziwie stało się świątynią Ducha Świętego, w którym On właśnie zamieszka i ożywi nasze wnętrze. 
3. W 1 Krl 6-7 opisana jest budowa świątyni. Zobaczymy, że Salomon nie oszczędzał, ale dawał to co najlepsze dla Boga. Warto o tym pamiętać przy budowie swojego wnętrza i pytać siebie, co jest najlepsze dla Boga. Na tym bowiem polega wzrost duchowy i ludzki. Nie oszczędzajmy w naszym rozwoju duchowym i dawajmy Bogu to, co najlepsze. Budowa świątyni była wielką i z pewnością ciężką inicjatywą. Trudny jest również wzrost duchowy, ale jest osiągalny! Nie ustawajmy i dążmy do niego.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Historia Salomona (cz. 4)

Salomon ustanawia administrację państwową. Czytamy o tym w 1 Krl 4. Rozdziela każdemu obowiązki, aby cały kraj mógł dobrze funkcjonować. Najwięcej miejsca autor poświęca nadzorcom, odpowiedzialnym za wyżywienie króla i jego dworu. Ustanawia ich dwunastu. Każdy z nich przez jeden miesiąc ma dostarczać żywność dla władcy Izraela. 

Każdy fragment Pisma Świętego niesie ze sobą przesłanie. Co daje nam ten czwarty rozdział? Co do mojego życia ma ustalanie porządku w królestwie Salomona? Nie chcemy ominąć nawet subtelnej treści, którą Bóg chce nam przekazać.

Liczba "12" ma w Biblii swoją symbolikę. Tak o tym pisze ks. Paweł Siedlanowski:
„DWANAŚCIE” - należy do liczb porządkujących, ale sugeruje porządek Boży, doskonały, obejmujący wszystkich. I tak: mamy dwanaście pokoleń Izraela oraz dwunastu Apostołów.
W Apokalipsie św. Jana końcowa liczba, będąca iloczynem mnożenia 12x12x1000, daje 144 tysiące opieczętowanych (Ap 7). Oznacza to, że w zamyśle Bożym zbawieni mają być wszyscy ludzie. Dwanaście jest również liczbą „konstruktywną” w opisie Nowego Jeruzalem (Ap 21). Wieniec z dwunastu gwiazd zdobi głowę Niewiasty jako Królowej (Ap 12,1).

Nasuwają mi się dwa wnioski na podstawie tego tekstu i tej symboliki:
1. Salomon porządkuje swoje królestwo. Czy ja tak samo podchodzę do swojego życia? Czy staram się nieustannie dążyć do porządku, do doskonałości? To nie jest jednorazowy wysiłek i może dlatego tak łatwo czasem z niego rezygnujemy. Z różnych powodów - bo się nie udaje, bo się nie chce, bo brak nam siły i motywacji... dużo tego jest. Salomon pokazuje, że trzeba brać odpowiedzialność za swoje życie - takie, jakie ono jest. On był królem - miał więc do porządkowania coś więcej niż swoje mieszkanie czy podwórko... nie ma co się wymawiać od pracy nad sobą. Kiedyś usłyszałem od jednego zakonnika mądre zdanie: "Nie męczymy się tym, co mamy zrobić, ale męczymy się samymi sobą". 

2. Tak, jak Salomon ustanowił dwunastu nadzorców, tak Jezus ustanowił Dwunastu Apostołów. Mieli oni co prawda inne zadanie, ale nasuwa się kolejny wniosek. Ja jestem przez Boga wezwany do porządkowania Jego królestwa. W jaki sposób? Poprzez świadectwo dobrego życia, dzielenie się wiarą i czynienie dobra. Dostałem zarząd nad pewnym skrawkiem Bożego królestwa, jak ludzie Salomona nad terenami Izraela. Co jest tym skrawkiem i gdzie są jego granice? To moje życie, moje ścieżki, miejsca w których się pojawiam. Czasem może się wydawać, że w Królestwie Bożym to my - szaraczki - nie mamy żadnego znaczenia. Nic bardziej mylnego! My jesteśmy dziedzicami królestwa. Mamy zadanie do wykonania! Dostaliśmy zarząd nad królestwem Boga i tam gdzie jesteśmy, mamy je pielęgnować i porządkować. Bóg nas potrzebuje i nas do tego powołuje. "Czemu sam tego nie zrobi?" - zapytasz. Apostołowie nie zadawali takich pytań po zmartwychwstaniu, ale szli i przez ich ręce Bóg działał. Łatwo jest powiedzieć, że ktoś musi się tym zająć. Tak trudno jednak przyznać się, że zaniedbuję swoją odpowiedzialność nadaną mi przez Boga. A z tego kiedyś będę musiał zdać sprawę... jak więc wykonuję to, co do mnie należy: w domu, w pracy, w drodze, w Kościele? To są ważne pytania, które trzeba sobie zadać.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Historia Salomona (cz. 3)

Pan Bóg spełnia prośbę Salomona i obdarowuje go mądrością. Powiedział do niego: "poprosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie" (1 Krl 3, 11-12).
Po tym wydarzeniu opisane jest wydarzenie, gdzie Salomon mógł skorzystać z daru otrzymanego od Boga. Historia związana z dwoma nierządnicami i dzieckiem jednej z nich (1 Krl 3, 16-28) może wydawać się nieco dziwna. Można by pomyśleć: "Nierządnice? Przecież jest mnóstwo ważniejszych spraw niż takie..." Ale Salomon pokazuje nam zupełnie co innego. Dla niego każda sprawa jest istotna. Tym bardziej, że w tym przypadku chodzi o dziecko - nowe życie, które pojawiło się na świecie. Królowi udaje się rozstrzygnąć spór. Dziecko wraca do właściwej matki i sprawa kończy się pomyślnie.

Po co jest nam dany taki epizod z historii Salomona?
Jezus mówi o sobie, że jest kimś więcej niż Salomon (por. Mt 12, 42; pewnie jeszcze niejednokrotnie do tego wrócimy). To znaczy, że istnieje powiązanie między Salomonem a Jezusem. Ten pierwszy, jak król Izraela zapowiada Jezusa - prawdziwego Króla całego wszechświata. Skoro więc Salomon nie zbagatelizował sprawy dwóch nierządnic, to i Jezus nie odwróci się od naszych spraw. On ciągle szuka rozwiązania naszych problemów. My też niejednokrotnie popełniamy błędy, grzeszymy, ale to nas nie dyskredytuje przed Bogiem. Możemy do Niego przyjść, szukać pojednania i pomocy w tym, co nas przerasta.

Jezus posiada mądrość nieskończenie większą niż nasza i chce nam pomóc.

Wypływa z tego również przesłanie dla naszego osobistego życia. My też nie możemy bagatelizować problemów drugiego człowieka. Ciągle jest ryzyko, że będziemy pomagać tym, których lubimy. A co z całą rzeszą ludzi pogubionych życiowo, którzy niejednokrotnie proszą nas o pomoc - choćby o kromkę chleba? Czy ich nie omijamy, czy nie bagatelizujemy ich spraw i potrzeb? To są trudne pytania, ponieważ dotykają istoty chrześcijaństwa, jakim jest miłosierdzie. Uczmy się postawy Salomona, postawy Jezusa, których serce było gotowe i otwarte na innych.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Historia Salomona (cz. 2)

Salomon zostaje królem! Wielkie zadanie mu przypadło. W trzecim rozdziale Pierwszej Księgi Królewskiej (1 Krl 3, 4-15) jest opisany niezwykły sen Salomona. We śnie spotyka się z Bogiem, który mówi, aby poprosił Go, czego najbardziej pragnie. 
Wtedy Salomon wspomina, jak Bóg dobrze obchodził się z Jego ojcem, Dawidem; jak mu błogosławił w rządach nad całym królestwem. Potem prosi Boga o serce pełne rozsądku, aby mógł dobrze rozstrzygać sprawy, które go spotkają podczas panowania. Stwierdza przed Bogiem, że brak mu doświadczenia, bo jest bardzo młody i dlatego najbardziej potrzebuje mądrości. 
Ten intrygujący sen niesie za sobą ważne przesłanie dotyczące naszych próśb, które zanosimy nieustannie do Boga. Jak one wyglądają? Czy są w jakiś sposób podobne do modlitwy Salomona? 
On pokazuje też, że przed Bogiem trzeba stanąć w prawdzie. Niejednokrotnie nowa odpowiedzialność zmienia człowieka. Czasami nawet stwierdzamy w takich sytuacjach, że nie potrzebujemy niczyjej pomocy; że nikt nie będzie mnie pouczał, jak być dobrym pracownikiem, uczniem, studentem, mamą, tatą, dzieckiem itd. Nosimy w sobie mnóstwo blokad i nieraz alergicznie reagujemy na czyjąś dobrą radę, próbę pomocy. Salomon od razu przed Bogiem stwierdza: "brak mi doświadczenia". Inaczej moglibyśmy powiedzieć: "Nie wiem, jak być dobrym królem, Boże pomóż mi". Nie jesteśmy alfą i omegą, nie potrafimy przewidzieć, co nas spotka i jak na to zareagujemy. Ale możemy stanąć w prawdzie o sobie, że wszystkiego nie wiem i nie będę wiedzieć do końca. Dużo jednak można osiągnąć, jeśli nasze serce nie będzie zblokowane na Boga i drugiego człowieka. 
Ciągle stajemy w obliczu różnorakich wyzwań w naszym życiu. Salomon pokazuje, o co prosić: serce pełne rozsądku. Po co? Aby nikogo nie zranić, aby siebie nie ranić, aby Boga nie ranić. 

Co jest ciekawe, w opisanej historii Salomon chodzi po różnych wysokich wyżynach, składając ofiary Bogu. Po tym śnie również składa ofiarę, ale już przed Arką Przymierza, gdzie był Dekalog - 10 słów Boga do człowieka. To też coś nam pokazuje... nieraz chodzimy w wiele różnych miejsc próbując odnaleźć Boga. Szukamy takich miejsc, gdzie poczujemy że ziemia wręcz styka się z niebem. Tymczasem słowo Boże jest naszą osobistą Arką Przymierza, gdzie Bóg na nas czeka i chce mówić do naszego serca. Salomon zrozumiał to po spotkaniu z Bogiem we śnie. My w tym możemy odnaleźć morał i inspirację dla naszego życia. Właśnie to na nowo chcemy odkrywać i nasycać nasze serce. 

czwartek, 6 sierpnia 2015

Historia Salomona (cz.1)


Cała historia, w jaki sposób Salomon doszedł do panowania królewskiego, jest intrygująca. Warto ją prześledzić i też odszukać jakiś morał całej tej historii dla naszego życia. Jest ona zapisana w 1 Krl od 1 do 11 rozdziału. Prześledzimy więc powoli poszczególne wydarzenia związane z życiem Salomona. Jest to - jak wierzymy - słowo Boga do każdego z nas, więc na pewno kryje w sobie jakąś wartość do odkrycia. Oby Duch Święty pozwolił nam ją odkryć.

Imię Salomona z języka hebrajskiego oznacza "człowiek pokoju". Jego matką była Batszeba, dawna żona Uriasza, którego Dawid podstępnie zabił. 

Kiedy zaczynamy wchodzić w historię Salomona, to zobaczymy, że prawnie tron mu się nie należał. Nie był on najstarszy, ale drugi w kolejności wiekowej jako dziedzic po królu Dawidzie. Ówczesnym najstarszym synem Dawida był Adoniasz (hebr. "Panem jest Jahwe") i to on w ostatnich dniach życia swojego ojca - jak podaje słowo Boże - "wynosić, mówiąc: Ja będę królować" (1Krl 1, 5). Może właśnie ta wyniosłość Adoniasza sprawiła, że królem nie został i marnie skończył swój żywot. Dawid też był pobłażliwy dla takich postaw i nigdy go nie upomniał.

Zaczęła się więc walka o tron, ostatecznie wygrana przez Salomona. Co ciekawe, nie ma opisanych żadnych starań Salomona. Wszystkie sprawy załatwia jego matka. Być może jest tak dlatego, że Salomon był bardzo młody. Efekt jednak pozostaje taki sam - Salomon zostaje królem Izraela. Potem umacnia swoją władzę, eliminuje wszelką konkurencję i zaczyna rządzić krajem.

Czy żyję tym, co mnie określa? To pytanie warto sobie postawić, wczytując się w początek historii Salomona. Adoniasz, którego imię stawiało Boga na pierwszym miejscu, siebie postawił w tym miejscu. Salomon, dokąd mógł i potrafił, starał się być człowiekiem pokoju. My natomiast jesteśmy chrześcijanami, braćmi i siostrami Jezusa, dziedzicami królestwa Bożego. Jak korzystam z tej godności: stawiam siebie na pierwszym miejscu czy jestem siewcą pokoju wokół mnie? Dlatego też zapewne Salomon zapisał: "Przed porażką - wyniosłość, duch pyszny poprzedza upadek" (Prz 16, 18) a w innym miejscu: "Człowieka poniża jego pycha, pokorny zdobędzie uznanie" (Prz 29, 23).


środa, 5 sierpnia 2015

Wprowadzenie do Księgi Przysłów

KSIĘGA PRZYSŁÓW

Pierwszy werset tej księgi wskazuje na autora Księgi. Wydaje się, że jest nim tylko i wyłącznie król Salomon. W innym miejscu, a dokładnie w 1 Księdze Królewskiej jest zapisane, że wypowiedział on ok. 3000 przysłów! (5, 12). Całość jednak Księgi i jej zróżnicowanie wskazuje na to, że długo trwał proces jej powstawania, a przez to posiada różnych autorów przysłów, których mądrość została w niej zawarta. Niektóre przysłowia, zdania i myśli są bardzo podobne w tradycji egipskiej i mezopotamskiej, ale mimo to zachowują swoją oryginalność, choćby przez to, że wyrażają wiarę w jednego Boga.
Po co zostały one spisane? Aby człowiek mógł bardziej podobać się Bogu. Te przysłowia mają mu w tym pomóc. Może stać się i dla nas duchowym rozwojem. Z jednej strony chodzi więc tutaj o nasz wysiłek osobisty. Z drugiej jednak strony warto pamiętać o pewnej historii z życia Salomona. Przeczytasz o niej w 1 Księdze Królewskiej 3, 1-15.

Ta scena pokazuje, że to Bóg jest dawcą mądrości. Nie wystarczy więc tylko praca nad sobą, ale też pokorna prośba o pomoc ze strony Boga. Tak uczynił Salomon i został obdarowany. To samo może się stać również i w Twoim, i w moim życiu. Warto więc w trakcie lektury Księgi Przysłów, aby ta modlitwa nie znikała z naszych serc.

Biblijny kwadrans

Słowo Boga lubi być w ruchu. We wnętrzu człowieka, między ludźmi. Na modlitwie, między człowiekiem a Bogiem i na odwrót. Ono jest ciągle w ruchu. Odczułem takie pragnienie, żeby na kolejny sposób nadać ruch temu słowu, które zbawia. Przede wszystkim w moim życiu, ale też w życiu drugiego człowieka. Postanowiłem przy tym skorzystać z tej formy komunikacji, jakim jest Internet. Za cel postanowiłem sobie, aby słowo Boga mogło być jeszcze lepiej poznane przez człowieka. Jest to głębia, której nie widzę i nie zobaczę na jeden raz, ale etapami mogę ją poznawać i penetrować. Wierzę, że przy pomocy Bożej i pod natchnieniem Ducha Świętego to się uda.